Na forum wsparcia Microsoftu ktoś zapytał, czemu nie może sam wykorzystać wszystkich 6 TB z Microsoft 365 Family — zobaczył "6 TB" na stronie z cenami i uznał, że to jedna wspólna pula. Nie jest. Subskrybent Family, który nikogo nie zaprosił, dostaje dokładnie 1 TB — tyle samo co na Personal, a pozostałe 5 TB po prostu nie istnieje, dopóki nie dołączy pięć kolejnych osób.
Szybka odpowiedź
Microsoft 365 Family (129,99 USD/rok) zwraca się względem osobnych subskrypcji Personal (99,99 USD/rok każda) już wtedy, gdy druga osoba w gospodarstwie inaczej płaciłaby za własne konto — 129,99 podzielone przez 99,99 daje około 1,3, więc dwie osoby przekraczają ten próg. Poniżej tego progu bardziej opłaca się Personal. Haczyk jest taki: kiedy ktoś opuszcza grupę, przestrzeń dyskowa nie wraca do wspólnej puli — spada od razu do 5 GB.
Arytmetyka jest prostsza niż marketing
Family i Personal mają ten sam zestaw aplikacji — Word, Excel, PowerPoint, Outlook, OneNote, OneDrive, Defender, Teams — więc wybór sprowadza się do liczby miejsc i przestrzeni dyskowej, nie do funkcji. Strona porównawcza samego Microsoftu podaje Personal za 9,99 USD/miesiąc lub 99,99 USD/rok dla jednej osoby z jednym 1 TB na OneDrive. Family kosztuje 12,99 USD/miesiąc lub 129,99 USD/rok i obejmuje do sześciu osób, każda z własnym 1 TB.
Policzone od razu wskazuje próg opłacalności. Jeden plan Family kosztuje mniej niż dwie subskrypcje Personal (199,98 USD/rok), więc gdy tylko druga osoba w domu inaczej płaciłaby za osobne konto, Family wygrywa. Osoba samotna, która "przechodzi" na Family, nie zyskuje nic — limit wciąż wynosi 1 TB, tylko płaci o 30 USD rocznie więcej za pięć pustych miejsc.
Oba plany ograniczają jednoczesne logowanie do pięciu urządzeń, ale w Family ten limit dotyczy każdej osoby osobno, a nie całej subskrypcji — sześciu członków dostaje po pięć własnych urządzeń, a ta różnica łatwo ginie w tabeli porównawczej.
Przestrzeń się nie sumuje, i nie każdy o tym wie
Nagłówkowa liczba "6 TB" to najczęstsze źródło nieporozumień i regularnie wraca na forach samego Microsoftu: ludzie pytają, jak zebrać wszystkie 6 TB na jednym koncie albo jak przenieść niewykorzystane miejsca z pustych kont na przestrzeń jednego członka. Odpowiedź za każdym razem jest ta sama — przestrzeń przydzielana jest na osobę, nie łączona w pulę, a natywnej funkcji scalania po prostu nie ma. Najbliższym obejściem jest ręczne udostępnianie pojedynczych folderów OneDrive między członkami, co przenosi dostęp, nie limit.
Ma to znaczenie przy planowaniu, kto właściwie ma być w grupie. Rodzina trzech fotografów, każdy z 1 TB, funkcjonuje zupełnie inaczej niż jedna osoba, która potrzebuje 3 TB, i dwie, które ledwo dotykają OneDrive — druga rodzina płaci za pojemność, z której nigdy nie skorzysta, i żadne udostępnianie folderów tego nie zmieni.
Co się dzieje, gdy ktoś odchodzi
To ta część, która najczęściej zaskakuje, i dlatego decyzja o Family nie jest jednorazowa. Kiedy właściciel subskrypcji usuwa członka — albo ten sam opuszcza grupę — limit OneDrive spada z 1 TB do 5 GB, czyli tyle samo, ile ma darmowe konto Microsoft. Pliki w tym momencie nie znikają: istniejące dokumenty Microsoft 365 nadal można przeglądać i drukować, ale edycja i tworzenie nowych przestaje działać, a na urządzeniach mobilnych funkcje produktywności przestają działać całkowicie.
Prawdziwe ryzyko to czas. Jeśli OneDrive usuniętego członka trzyma już więcej niż 5 GB — a po życiu na limicie 1 TB jest to niemal pewne — nowe pliki przestają się synchronizować, a istniejące przechodzą w tryb tylko do odczytu. Sześć miesięcy później Microsoft może usunąć pliki konta całkowicie, a po usunięciu nie da się ich odzyskać. Rozstanie, dziecko wyprowadzające się z domu albo właściciel subskrypcji porządkujący grupę — każde z tych zdarzeń cicho uruchamia sześciomiesięczny odliczanie, którego nikt nie zapisał w kalendarzu.
Nie sądzę, żeby to był celowy podstęp — darmowe konta Microsoftu od lat mają sufit 5 GB, a zostawienie usuniętemu członkowi limitu na poziomie Family na zawsze byłoby dziwną decyzją biznesową — ale w praktyce oznacza to, że główny atut planu, czyli swoboda dodawania i usuwania osób w miarę zmian w gospodarstwie domowym, jest wbudowany w politykę przestrzeni, która uderza akurat w te rodziny, które z tej swobody korzystają najczęściej: te, w których dziecko zaraz się wyprowadzi, albo te, gdzie dwie osoby na planie już nie mieszkają razem.
Ten sam próg działa również wtedy, gdy wygasa sama subskrypcja, a nie pojedynczy członek: przestrzeń wraca do darmowego poziomu — 5 GB wspólnie na OneDrive i załączniki Outlook.com, plus osobne 15 GB na pocztę Outlook.com — i ten sam sześciomiesięczny zegar do usunięcia znów zaczyna działać.
Copilot zmienił cenę, i zostaje ona przy właścicielu
W styczniu 2025 Microsoft podniósł oba plany o 3 USD miesięcznie — Personal z 69,99 USD do 99,99 USD rocznie, Family z 99,99 USD do 129,99 USD — i dołożył kredyty Copilot AI, wcześniej sprzedawane osobno za około 20 USD miesięcznie. Dotychczasowi subskrybenci z automatycznym odnawianiem mogli przejść na wersje "Classic" obu planów i zachować starą cenę bez Copilota; nowi klienci nie mają już tej opcji. Arytmetyka opłacalności powyżej już uwzględnia ceny po podwyżce, bo tyle płaci dziś każdy, kto się zapisuje.
Warto to wiedzieć, zanim sześć osób podzieli plan Family, licząc na równy dostęp do AI: w Family funkcje Copilota są dostępne wyłącznie dla właściciela subskrypcji i nie da się ich udostępnić pozostałej piątce. Przestrzeń i aplikacje są wspólne, kredyty AI — nie.
Jeśli w domu obok planu Microsoftu kręcą się już streamingi, dodatkowa przestrzeń w chmurze i garść innych subskrypcji, roczną sumę łatwo zgubić między datami odnowień. Do takiej listy służy Subnesio — jedno miejsce, gdzie widać plan rodziny, datę odnowienia i kto faktycznie w nim siedzi, zamiast za każdym razem odtwarzać arytmetykę z pamięci, kiedy Microsoft znów podniesie ceny w styczniu. Podobna matematyka opłacalności działa też przy innym serwisie — porównanie Spotify Duo i Family liczy się tak samo: policz osoby, które inaczej płaciłyby osobno, porównaj ze wspólnym planem i nie zapomnij, co traci każdy, kogo później usuną z grupy.
Policz opłacalność, zanim zaprosisz pięć osób, bez których plan i tak działa — spadek przestrzeni przy wyjściu jest bardziej stromy niż zniżka przy wejściu.
